Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypracowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypracowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2017

Know how - Personal Statement


 Znalezione obrazy dla zapytania personal statement        
Podobny obraz                       Myśląc o studiach w Anglii musicie myśleć także o swoim Personal Statement. Co to jest? Takie krótkie wypracowanie, esej, po którego przeczytaniu uczelnia zobaczy dlaczego to Tobie powinna dać szansę studiowania na danym kierunku, a nie koleżance z ławki obok. Brzmi dosyć prosto, prawda? Ale niech nie zamydli wam oczu przypuszczalna prostota tego zadania! Ja nad swoim Personal Statement pracowałam trzy miesiące. Może troszkę dłużej... Nie to jest jednak ważne - każdy pracuje tak długo jak uważa to za stosowne, ale nie jest dobrym pomysłem pisanie tego eseju dzień przed wstawieniem go na UCAS. Zakładam, że myśląc o studiach w Anglii czym jest UCAS wiecie, choć mam w planach zrobienie także postu dla całkowitych laików, bądź osób, które są w pierwszej czy drugiej klasie liceum i dopiero zaczynają się zastanawiać nad kierunkiem studiów, więc zaczynają też szukać uczelni, która sprostałaby wymaganiom (i tu pojawia się ta cicha chęć zwiania jak najdalej i zaczęcia życia na swoją rękę, podróży i poznania samego siebie, ale  także studiowania - witam w klubie i zapraszam do zadowolonych studentów w UK). W planowanym poście opiszę po kolei kroki, wypiszę co trzeba zrobić, w jakich terminach i jak zadecydować o wyborze uczelni, poruszę także temat mrożżżżący krew w żyłach, mianowicie - kredyt na tuition fee. W tym poście jednak będę pisać jedynie o Personal Statement - co w nim powinno być i jakie są moje rady jeżeli chodzi o pisanie tego cudeńka, więc jeśli nazwa UCAS, Personal Statement etc.są Ci obce - czas jaki poświęcisz na czytanie moich wypocin nie będzie zmarnowany, ale będzie o wiele dłuższy, ponieważ teraz powinieneś zrobić TO oraz TO. Super.
Znalezione obrazy dla zapytania personal statement                 Pisząc Personal Statement pamiętajcie o tym, że nie możecie napisać ich kilka! Jest to bardzo ważną rzeczą, szczególnie, gdy składacie papiery na dosyć odmienne kierunki - na przykład na Uniwersytet Artystyczny na fotografię i marketing. Nie podam bardziej drastycznych przykładów, bo nigdy nie poznałam osoby, która składała papiery na prawo i fine arts... Wybierając przedmioty choć w najmniejszym stopniu mające cokolwiek wspólnego trzeba wykazać w Personal Statement swoją pasję i zaangażowanie w oba pola, bądź więcej niż dwa...

Znalezione obrazy dla zapytania personal statement                 Osoby czytające wasze eseje nie chcą znów zobaczyć, że od małego chcieliście być fotografem - srsly? stop this bullshit. Każdy wie, że nie ma na świecie osoby, która przed wybraniem normalnego zawodu nie chciała być strażakiem, księżniczką, policjantem czy czarodziejką. W zamian mało wiarygodnych gó....łupot napisz dlaczego chcesz studiować akurat ten kierunek, skąd wzięła się Twoja pasja. Czy wcześniej robiłeś coś w danym kierunku? Może masz już jakieś osiągnięcia? Dlaczego uważasz, że dasz radę na tym, a nie innym kierunku studiów? Co Tobą kieruje przy wyborze? Dlaczego studia za granicą? Co sprawia, że myślisz, ze dasz radę? Odpowiedz sobie na wszystkie pytania, które może zadać Tobie babcia dowiadując się o tym wyborze i napisz o tym esej.
Znalezione obrazy dla zapytania personal statement                  Struktura, struktura, struktura. Nie da się napisać czegoś dobrego w jedną noc. Uwierz mi, nawet nie zauważysz ilości popełnionych błędów i źle użytych struktur, więc poświęć na pracę nad tym esejem więcej niż godzinkę. Pamiętaj także, że powinieneś napisać co robiłeś poza szkołą w kierunku spełniania się w danej dziedzinie. Wybierając kierunki artystyczne napisanie Personal Statement wydaje mi się być prostym zadaniem, ale nie zniechęcajcie się tak łatwo, bo nie wiecie co macie w nim zawrzeć.
Zaplanujcie sobie wszystko krok po kroku, wypiszcie słowa klucze i osiągnięcia, nie muszą one być ogromnymi, starczy jakakolwiek działalność w szkole i poza nią. Nie przejmujcie się jeśli od razu nie wyjdzie wam napisanie eseju tak jak to planowaliście. Poświęćcie na to dużo czasu i sił, a po kilku poprawkach będziecie z niego dumni.


Znalezione obrazy dla zapytania personal statement
A teraz ogłoszenie! 

Jeśli piszesz Personal Statement i nie jesteś pewny czy wychodzi Ci wszystko tak jak powinno - zadaj mi pytanie w komentarzu,
bądź jeśli chcesz, abym przeczytała i poprawiła Twój statement, zasugerowała kilka zmian - napisz do mnie wiadomość.

wtorek, 15 marca 2016

Polityka zagraniczna II Rzeczpospolitej – sukcesy i porażki.

                   22 stycznia 1918 roku prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow T. Wilson wydał czternastopunktowe orędzie, którego trzynasty punkt dotyczył Polski: „Powinno być utworzone niepodległe państwo polskie, które winno obejmować ziemie zamieszkane przez ludność bezspornie polską (…)”[1] . W 1795 roku państwo polskie zostało zmazane z mapy świata. Na sto dwadzieścia trzy lata straciło niepodległość. Od pierwszego rozbioru Polacy dążyli do odzyskania niezależności. Zrywy niepodległościowe, powstania, wielka emigracja, powstawanie pierwszych partii politycznych, by w roku 1918 powstała Druga Rzeczpospolita. 16 listopada 1918 roku Piłsudski zawiadomił w telegramie rządy państw uczestniczących w I wojnie światowej oraz państwa neutralne o powstaniu niepodległego państwa polskiego[2]. Jędrzej Moraczewski został pierwszym premierem odrodzonej Rzeczpospolitej, Józef Piłsudski został Tymczasowym Naczelnikiem Państwa, 26 stycznia 1919 roku według ordynacji pięcioprzymiotnikowej miał zostać wybrany Sejm Ustawodawczy, w wyborach tych zwycięstwo odniósł Związek Ludowo-Narodowy. 20 lutego 1919 roku wprowadzono tak zwaną małą konstytucję – najwyższym przedstawicielem Rzeczpospolitej został Naczelnik Państwa – Józef Piłsudski – to on będzie samodzielnie decydować w sprawach polityki zagranicznej[3] .
 
                 Duży wpływ na politykę zagraniczną II Rzeczpospolitej miał system wersalski oraz proces kształtowania się granic nowoutworzonego państwa. Jej podstawowym celem stało się bezpieczeństwo państwa polskiego, które powstało między dwoma gigantami – Niemcami oraz ZSRR. Na kadrę dyplomatyczną Polski złożyli się politycy z zespołu Komitetu Narodowego Polskiego Romana Dmowskiego, Naczelnego Komitetu Narodowego oraz grupy dyplomatów pochodzących z austro-węgierskiej służby zagranicznej. Nie możemy pomijać także Stanisława Pateka czy Augusta Zaleskiego, którzy byli ministrami do spraw zagranicznych ściśle związanymi z Józefem Piłsudskim oraz młodego pokolenia, które także rekrutowało się do służby zagranicznej II Rzeczpospolitej[4]. 
 
                Pierwszymi sukcesami polityki zagranicznej odrodzonej polski są bezspornie postanowienia traktatu Ryskiego, który zakończył wojnę polsko-sowiecką i ustalił wschodnią granicę oraz Wersalskiego w sprawie granic zachodnich, północnych oraz południowych – Rzeczpospolitej przyznano Wielkopolskę i Pomorze[5]. Na Konferencji Paryskiej Polskę reprezentowali Roman Dmowski oraz Ignacy Paderewski. Jednakże w roku wydania traktatu – 1919 do roku 1926, czyli podczas okresu demokracji parlamentarnej, polską politykę zagraniczną można opisać jako bardzo niestabilną do czego przyczyniły się częste zmiany ministrów, tym samym brak ciągłości działania oraz nieokreślony kształt i kierunek polityki przez walkę głównie Narodowej Demokracji z obozem Józefa Piłsudskiego. Choć poglądy ministrów spraw zagranicznych na politykę różniły się to doszli oni do konsensusu, iż dyplomacja powinna zostać dostosowana do warunków pracy pokojowej oraz opierać się na poszanowaniu traktatów potwierdzających status quo[6]. 
 
                      Tuż po sukcesie jakim były postanowienia traktatu wersalskiego nadszedł czas na porażkę polityki zagranicznej. Polska została zmuszona do podpisania tzw. małego traktatu wersalskiego, w którym zobowiązała się do przestrzegania praw mniejszości narodowych, te zaś podczas konfliktów mogły odwołać się do arbitrażu Ligi Narodów. Ograniczało to suwerenność państwową – posługując się pretekstem obrony praw mniejszości narodowych inne państwa mogły ingerować w wewnętrzne sprawy Polski[7], która w tej sytuacji jako nowy kraj musiała szybko znaleźć gotowych do pomocy sojuszników.
Z dniem 19 lutego 1921 roku podpisano układ o przymierzu między Polską, a jej tradycyjnym sojusznikiem – Francją. Ów deklaracja o przyjaźni była także układem politycznym z konwencją wojskową, dotyczył on wzajemnej pomocy w razie wojny z Niemcami. W następnym roku Francja podpisuje z Polską także umowę handlową. 3 marca 1921 roku dochodzi do zawarcia polsko-rumuńskiego paktu o wzajemnej pomocy w przypadku agresji ze strony Rosji Radzieckiej. Niestety przymierze to nigdy nie stało się pełnowartościowe. Polska była pozbawiona nowoczesnej gospodarki, więc nie miała możliwości stania się głównym partnerem ekonomicznym Rumunii, która była skłócona z sąsiadami, zapóźniona cywilizacyjnie oraz chwiejna politycznie. Sojusz Warszawy i Bukaresztu był jedynie formalny, ponieważ przedstawiał ograniczoną wartość nawet jako czynnik odstraszania w czasie pokoju. Do sojuszników IIRP zaliczamy także Łotwę, która była wdzięczna za pomoc w wojnie z bolszewicką Rosją.
Saisonstaadt (miasto sezonowe) – takim mianem określały państwo Polskie Niemcy, które od początku nie były zadowolone z powstania nowego kraju. Kanclerz Josef Wirth publicznie powiedział o potrzebie wykończenia Polski, dodał także, że do tego będzie zmierzała jego polityka[8]. Niemieckie poglądy na istnienie nowego państwa, domaganie się rewizji zachodniej granicy RP znacznie zbliżało je do ZSRR. Tym samym 16 kwietnia 1922 roku Niemcy nawiązały formalną współpracę z ZSRR – podpisano układ w Rapallo. Te dwa państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne, ich rządy zdecydowały się do rezygnacji z żądań finansowych wobec siebie, było to także tajne porozumienie wojskowe. Traktat ten pomiędzy dwoma największymi wrogami państwa polskiego spowodował znaczny wzrost zagrożenia II RP, przywodził on na myśl dawne porozumienie rosyjsko-pruskie, którego skutkiem były rozbiory Rzeczpospolitej. Spowodowało to specjalne skrytykowanie porozumienia w Rapallo przez rząd polski w oświadczeniu. 
 
                       Wiarygodność Francji jako sojusznika Polski znacznie zmalała po podpisaniu przez rząd francuski „Paktu Reńskiego” na konferencji w Locarno w 1925 roku. Wzięły w niej udział Francja, Niemcy, Belgia, Włochy oraz Wielka Brytania. Zawarty przez Niemcy, Francję i Belgię pakt traktował o nienaruszalności niemieckiej granicy zachodniej z Francją i Belgią, czego gwarantami stały się Wielka Brytania z Włochami – zobowiązały się w razie agresji jednej ze stron udzielić pomocy tej napadniętej. Niemcy jednakże nie chciały zagwarantować swojej wschodniej granicy, zapowiedziały możliwość jej pokojowej rewizji na swoją korzyść. Francja wyraziła zgodę na ten pakt, co poddało wątpliwości jej sojusznicze i przyjacielskie nastawienie do Polski. Największy nacisk na zmianę granic z Polską oraz zmniejszenie reparacji kładł Kanclerz Republiki Weimarskiej oraz minister spraw zagranicznych – Gustaw Strasemann, który w listopadzie 1924 roku stwierdził, że Prusy Wschodnie zostaną pewnego dnia powtórnie połączone z państwem niemieckim. Rok później wybucha wojna celna między Polską, a Niemcami, ze względu na odmowę przez Niemcy przedłużenia klauzuli najwyższego uprzywilejowania i importu węgla polskiego. 
 
                         Stosunki z ZSRR także wciąż były napięte. Odszkodowania, do których Związek Sowiecki zobowiązał się w traktacie ryskim pozostały niespłacane, prześladowano mniejszość polską oraz Kościół katolicki, na terenach Polski władze sowieckie wspierały działania komunistów, a ci otwarcie zajmowali się zwalczaniem polskiej państwowości, rozwinięta była także propaganda sowiecka określająca województwa wschodnie RP terminami Zachodnia Białoruś i Zachodnia Ukraina. Sowieci wspierali oddziały dywersyjne przenikające z ZSRR na ziemie polskie, terroryzujące tamtejszą ludność. Premier Władysław Sikorski złożył wniosek o utworzenie Korpusu Ochrony Pogranicza, który miał na celu zatrzymanie napaści ze strony rosyjskiej. W 1924 roku Polska i ZSRR podniosły swoje przedstawicielstwa dyplomatyczne do rangi poselstw, a rok później strony porozumiały się w kwestii likwidacji konfliktów granicznych, niestety ZSRR odrzucił propozycję układu o nieagresji. Już w 1929 roku zwaśnione strony podpisały tak zwany protokół Litwinowa, w którym wyrzekały się wojny jako środka do rozwiązywania konfliktów. 
 
                                Polska powoli traciła sojuszników. Wyraźnie widać po układach lokareńskich, iż Francja dążyła już od 1925 roku do ograniczenia swoich zobowiązań sojuszniczych wobec Polski. W roku 1929 zaczęła wzmacniać Linię Maginota, umocnienia przy granicy z Niemcami, co jednoznacznie wskazywało na to, że w razie konfliktu polsko-niemieckiego strona francuska ma zamiar zachowania całkowitej bierności. Nie po raz pierwszy okazało się, że polska sympatia do Francji jest niestety jednostronna. Próby bliższego porozumiewania się z Wielką Brytanią także zawiodły, była ona niechętna Polsce od początku jej istnienia, Brytyjczycy traktowali Polskę jedynie jako rzecznika interesów Francji w środkowej Europie, poza tym zawsze dużą sympatią darzyli Niemcy. Relacje z Litwą były napięte przez nieustający konflikt o Wileńszczyznę, dążono do jego pokojowego rozwiązania jednakże nigdy nie doszło do nawiązania jakichkolwiek stosunków. Sprawa Śląska Cieszyńskiego oraz osobista awersja do Polski czeskich przywódców politycznych nie wpływały dobrze na stosunki RP z Czechosłowacją. 
 
                                Choć Polska traciła sojuszników, to także łagodziła sytuację z nieprzyjaciółmi. Podpisano dwa układy o nieagresji – z ZSRR 25 lipca 1932 roku, a z Niemcami 26 stycznia 1934 roku, co zaskutkowało tymczasowym kompromisem między Polską, a jej wielkimi sąsiadami. Marszałek Piłsudski uważał utrzymanie tego stanu rzeczy za priorytet polityki zagranicznej II RP, choć miał wątpliwości co do długotrwałości tych porozumień. Rząd starał się także zachować sojusze defensywne z Francją oraz Rumunią, które w latach trzydziestych XX wieku mogły dać Polsce bardzo dużo w wypadku wojny. W roku 1934 powstało pojęcie polityki równowagi. Stało się to wtedy, gdy władzę przejęli piłsudczycy, którzy postanowili prowadzić bardziej stanowczą i podmiotową politykę zagraniczną niż wcześniej. Na nowy kształt polityki zagranicznej wpłynęła także zmiana na stanowisku ministra spraw zagranicznych, którym teraz był Józef Beck. W duchu tej polityki, rząd polski odrzucał koncepcję współdziałania z Niemcami przeciwko Sowietom, zarówno jak działania z Sowietami przeciw Niemcom, Polska także nie przyjęła francuskich propozycji w sprawie paktu wschodniego, który skierowany był przeciw Niemcom oraz niewątpliwie uzależniłby Polskę od ZSRR. Odrzucono także przez Warszawę niemieckiej propozycji do przyłączenia się do paktu antykominternowskiego. Trzymanie się idei polityki równowagi było wielkim sukcesem polityki zagranicznej lat 1934-1939 II RP, ponieważ zapobiegły podporządkowaniu się interesom ZSRR czy Niemiec. 
 
                        Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z dnia 26 stycznia 1934 roku przyniosła znaczący awans Warszawy na arenie międzynarodowej, położenie Polski się wzmocniło, a niemieckie roszczenia terytorialne zostały odroczone, nastał także koniec wojny celnej z Niemcami, która trwała od roku 1925. Władze Wolnego Miasta Gdańska zaczęły szanować polskie prawa, a Niemcy skończyły stosować agresywną, antypolską propagandę. Negatywnym skutkiem jest to, że Polska od tego czasu była postrzegana jako sojusznik Hitlera. 
 
                            Warto zwrócić szczególną uwagę na politykę Józefa Piłsudskiego po przewrocie majowym, czyli zbrojnym zamachu stanu, który miał miejsce w Warszawie w 1926 roku. Celami Józefa Piłsudskiego było nie tylko umocnienie pozycji międzynarodowej Polski, ale także osłabienie imperializmu radzieckiego poprzez zbudowanie za wschodnią granicą bloku państw połączonych federacją z Polską. W życie została wprowadzona polityka prometejska, która wspierała działalność ukraińskich, kozackich i kaukaskich organizacji oraz idea „międzymorza” – czyli stworzenie wcześniej wspomnianej federacji państw Europy Środkowo Wschodniej pod przewodnictwem państw antykomunistycznych. Trzy lata po przewrocie rząd polski podpisał z ZSRR, Estonią, Łotwą i Rumunią protokół Maksima Litwinowa o niestosowaniu przemocy w dochodzeniu swych pretensji terytorialnych.






WSTĘP:
[1] – A. Garlicki – „Pierwsze lata drugiej Rzeczpospolitej” str. 2
[2] – A.Dziurok, M.Gałęzowski, Ł.Kamiński, F.Musiał „Od niepodległości do niepodległości Historia Polski 1918-1989” str.22-24
[3] – A.Garlicki – „Pierwsze lata drugiej Rzeczpospolitej” str. 19-28 , 31, 36-44

ROZWINIĘCIE:
[4] – W. Michowicz „Organizacja polskiego aparatu dyplomatycznego w latach 1918-1939, Historia dyplomacji polskiej” str. 5-78
[5] – S.Sierpowski „ Polityka zagraniczna Polski międzywojennej” str. 3-6
[6] – W.Roszkowski „Historia Polski 1914-2004” str. 21-25
[7] - A.Dziurok, M.Gałęzowski, Ł.Kamiński, F.Musiał „Od niepodległości do niepodległości Historia Polski 1918-1989”str. 26-32
[8] - A.Dziurok, M.Gałęzowski, Ł.Kamiński, F.Musiał „Od niepodległości do niepodległości Historia Polski 1918-1989”str.66


środa, 24 lutego 2016

Czy czarny humor jest potrzebny? - analiza tekstu Wojciecha Owczarskiego


                               Przez wieki twórcy zarzucali nas utworami o charakterze patetycznym, dekadenckim, razem z nimi ludzie wpadali w wir smutku, cierpienia, nagle optymiści zaczęli dostrzegać bóle życia i trudy codzienności. Zaczynając od antyku, już większość postaci w mitologii cierpiało, na przykład Prometeusz – chciał polepszyć byt ludzki, dał im ogień, a Bogowie dali mu w zamian przymusowe, wieczne wakacje na skale blisko słońca ze stadem sępów w promocji. W średniowieczu wcale nie było weselej patrząc na „Romea i Julię”, którzy z miłości się zabili, bo niby się kochali, ale jednak smutno i rodzice się kłócą i nie ma innego wyjścia, bo kto normalny rozwiązuje spory przez rozmowy? O smutku w romantyzmie można napisać całą książkę, a pozytywizm wcale nie jest taki pozytywny jak się laikowi może zdawać. W „Kamizelce” Bolesława Prusa, cała akcja opiera się na nieuleczalnej chorobie mężczyzny, który z miłości do swojej żony nie chce jej o tym powiedzieć, chociaż biorąc pod uwagę autora to nie był tak patetyczny jak jego dzieło, trzeba przyznać, że miał nie tylko poczucie humoru, ale też i głowę do żartów. Na szczęście wieki mijają, a społeczeństwo, tak jak twórcy jest co raz bardziej skore do śmiechu co widać w popularności czarnego humorze w tekstach kultury.

                               Tytuł fragmentu tekstu Wojciecha Owczarskiego jasno sygnalizuje o czym będzie traktowała ta wypowiedź. „Czarny humor” pokazuje jak zbawienną jest odwieczna potrzeba śmiechu, a tytułowy czarny humor jest niezwykle potrzebny literaturze. Zgadzam się z autorem całkowicie, w czasach, smutku i pogodni za pieniądzem , oraz w kraju, „zdominowanym przez ponuraków”, potrzebujemy uśmiechu, który oferują nam książki, filmy, seriale, sztuka. Tak jak Wojciech Owczarski uważam, że dzięki czarnemu humorowi nasza kultura jest mniej patetyczna, twórczość staje się bardziej interesująca i tym samym przyjazna dla odbiorcy.
                          W pierwszym akapicie Owczarski zwraca uwagę na to jak smutnym narodem jest Polska, niestety ma rację. Uwielbiamy się pławić w cierpieniach i udręce. Każdemu jest smutno i źle, nigdy nie posiadamy wystarczająco dużo, lubimy się chwalić i wytykać błędy innym. W tak popsutym społeczeństwie ciężko byłoby zachować zdrowy umysł bez nawet odrobiny uśmiechu. Książki uczą, ale też bawią. Bardzo trafnymi przykładami przytoczonymi przez autora są sceny z „Hamleta” z grabarzami oraz czaszką błazna Yoricka, „Tanga” Mrożka, w którym babcia została wysłana na katafalk, czy też z „Operetki”, gdzie naga Albertynka powstaje z trumny! Czarny humor ma wzbudzać emocje, prowokować, pobudzać do myślenia, wzburzać i, co najważniejsze, bawić.
Znalezione obrazy dla zapytania rzeźnia numer 5                        Niezaprzeczalnie mistrzem satyry i absurdu można nazwać Kurta Vonneguta, który swoją niezwykłą popularność zyskał dzięki książce „Rzeźnia numer 5, czyli Krucjata Dziecięca, czyli Obowiązkowy Taniec ze Śmiercią”. Ten amerykański pisarz ubrał w czarny humor wydarzenia autentyczne podczas II wojny światowej, w których brał udział, na przykład bombardowanie Drezna. Książki nie warto opowiadać, streszczać, trzeba ją przeczytać, chociaż dla fragmentów jak ten: „A najgorszą skazą jest to, że jesteśmy najzwyczajniej w świecie głupi. Przyznajcie to! Czy sądzicie, że Auschwitz był dowodem inteligencji?”.
                           Triumfem czarnego humoru jest także twórczość Tima Burtona. Ten pięćdziesięciosiedmioletni reżyser w genialny sposób posługuje się brzydotą, zniekształconym obrazem rzeczywistości, satyrą. Zaczynając od „Soku z żuka”, w którym nowożeńcy tuż po wprowadzeniu się do nowego domu umierają, co nie przeszkadza im w dalszym mieszkaniu tam, a gdy tylko pojawiają się żywi lokatorzy starają się ich przegonić, przez „Gnijącą Pannę Młodą”, jej zaś co chwila wypada oko z ekscytacji, kończąc na „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z fleet stereet”, gdzie główny bohater przy akompaniamencie muzyki i piosenek odcina głowy klientom swojego zakładu fryzjerskiego, a z nich powstają później babeczki pieczone przez jego wspólniczkę.
                                  Społeczeństwo zaczęło się śmiać. Podoba mi się odchodzenie od umęczenia, smutku, cierpienia i zamartwiania. Tak jak Owczarski, uważam, że czarny humor jest terapią wstrząsową, dzięki, której nasza kultura staje się mniej patetyczna, literatura bardziej interesująca, a z kina wreszcie wychodzimy płaczą ze śmiechu, nie z rozpaczy. Na świecie jest zbyt wiele tragedii, żebyśmy mieli się też zadręczać siedząc wygodnie owinięci kocem na ulubionym fotelu z książką w ręce, bądź oglądając telewizję. Smucić się możemy oglądając wiadomości. 

niedziela, 10 stycznia 2016

Ksiądz Robak

         Natura ludzka jest zmienna, możemy się w dowolny sposób przeobrażać. Tylko od nas zależy czy przejdziemy przemianę. Każdy jest w stanie przeżyć wewnętrzne odrodzenie, potrzebna do tego jest jedynie chęć i odrobina wytrwałości. Aby z człowieka nieczułego, zapatrzonego w siebie, bądź nieświadomego, odgradzającego się od rzeczywistości odrodzić się w kogoś godnego zaufania, dobrego, prawdziwego bohatera, potrzeba czasu, wytrwałości i ogromnych chęci.
        Przykładem imponującego wewnętrznego odrodzenia jest bohater „Pana Tadeusza” - Jacek Soplica – Ksiądz Robak. Życie tej postaci poznajemy z opowieści Gerwazego. Ten otwarty, przyjacielski człowiek był bardzo poważany w Soplicowie. Był ekstrawertykiem, miał wiele przyjaciół, o jego względy zabiegał nawet Stolnik Horeszko, który zapraszał go na uczty. Niestety przez jeden czyn Jacek stał się wyrzutkiem. Odrzucony Soplica pragnął zemsty za to, że Stolnik mimo swej przyjaźni nie chciał mu oddać swojej córki za żonę. Zrozpaczony, oschły, pesymistycznie patrzący na świat Jacek poprzysiągł zemstę. Obserwujemy wielką przemianę bohatera, która poprowadziła go do morderstwa, co potem było skutkiem jego odrzucenia przez niegdyś kochające go społeczeństwo. Gdyby nie jego samozaparcie i chęć naprawy zła, które wyrządził w gniewie to nigdy by nie przeżył wewnętrznego odrodzenia. Jacek Soplica wstąpił do zakonu Bernardynów i przyjął imię Ksiądz Robak. Jego nowy przydomek pokazuje nam skromność jaką mógł poszczycić się ojciec Tadeusza. Narodził się na nowo, był charyzmatycznym aktywistą, który chciał poruszyć lud do walki o niepodległość. Pod koniec książki nawet ratuje Gerwazego, który żywił do niego nienawiść i zabił wielu z rodu Sopliców. Jacek przeszedł imponującą przemianę i pokazał, że z najgorszej sytuacji można wyjść zwycięsko.
                       Wewnętrzne odrodzenie możemy także zaobserwować w Trenach Jana Kochanowskiego. Ten zbiór liryków pokazuje nam dokładnie jak zrozpaczony, niemogący zaakceptować śmierci swojej córki ojciec powoli godzi się z zaistniałą sytuacją. W czasie tej wyboistej drogi miał chwilę rezygnacji. Widzimy to w Trenie XVII, gdzie autor bluźni przeciw Bogu, uważa, że śmierć jego córki jest wielką niesprawiedliwością, zarzuca Mu, że miał czelność zabrać jego szczęście. Jego zagubienie nie trwało jednak długo, już w kolejnym Trenie przeprasza Boga za swoje zachowanie. Swoje faktyczne wewnętrzne odrodzenie przeżywa w Trenie XIX. Z ojca niedostrzegającego piękna świata, skupionego na bólu, żalu i pustce jaka została po śmierci jego córki zmienił się w opanowanego, pogodzonego z zaistniałą sytuacją człowieka z nadzieją na przyszłe spotkanie z córką w niebie.
                  Na wewnętrzne odrodzenie wpływ mają bliscy, rodzina, przyjaciele. Widać to na przykładzie Holdena Caufielda, głównego bohatera książki pt. „Buszujący w zbożu”. Ten siedemnastoletni chłopak, któremu rodzice zapewniają naukę w prestiżowych szkołach i dbają o jego rozwój, zaczyna się buntować. Nie słucha nauczycieli, zaczyna uciekać ze szkoły, pieniądze trwoni, sięga też po liczne używki, jego jedyną ambicją jest wypicie większej ilości alkoholu od kolegów. Zmienia się to, gdy mówi swojej dziesięcioletniej siostrze, że ma zamiar uciec z domu. Ta chce uciec wraz z nim co nie podoba się bohaterowi. Boi się o swoją małą siostrzyczkę, zaczyna zdawać sobie sprawę, że ucieczka nie prowadziłaby do niczego dobrego. Przez swoją miłość do siostry przechodzi wewnętrzne odrodzenie. Wraca do szkoły, zaczyna się uczyć i co najważniejsze żałuje tego co robił w okresie swojego buntu. Holden dojrzał, czuł się odpowiedzialny za rodzeństwo i stał się poukładanym, godnym zaufania, mądrym mężczyzną.
                 Powyższe przykłady ukazują, że wewnętrzne odrodzenie jest możliwe. Potrzebna jest jedynie motywacja, może być to chęć zmiany, troska o innych, czy pogodzenie się z tragedią i próba powrotu do szczęśliwego życia. Uważam, że każdy z nas może przeżyć takie odrodzenie, starczy jedynie chcieć i, tak jak mówi stare indiańskie przysłowie, karmić dobrego wilka, który walczy ze złym w naszym sercu.




środa, 23 grudnia 2015

Moja przyszła praca w mediach. - praca na Olimpiadę Wiedzy o Mediach 2015/16


                                             Nie byłabym dobrym komentatorem sportowym. Skłamałabym mówiąc, że dałabym radę pracować jako radiowiec. Nie uważam bycia paparazzi za marzenie, a u pogodynek liczą się jedynie ładne twarze. Pomijam wszelkich celebrytów, którzy są znani z bywania na czerwonych dywanach bądź ściankach. Gdzie widzę miejsce dla siebie w mediach? Przy komputerze, w swoim przytulnym pokoju bądź na końcu korytarza, za wszelkimi sławami i twarzami ze szklanego ekranu. Szkiełka od okularów stawałyby się coraz grubsze. Nie liczyłabym nieprzespanych godzin w nocy, ilości napisanych słów, dni spędzonych podczas patrzenia w monitor z poczuciem beznadziei, zastanawiając się, o czym jeszcze nie pisałam. Spędzałabym wolne chwile, czytając książki, oglądając filmy, po to, aby później móc je zrecenzować. Nie byłabym znaną twarzą, ale wszyscy czytaliby moje artykuły.
                                    Bycie dziennikarzem jest dla mnie czymś więcej niż zajmowanie się opracowaniem i prezentowaniem materiałów w środkach masowego przekazu. Praca ta daje możliwość wpływania na świadomość ludzką. Może prowokować, zmuszać do myślenia, zastanowienia się nad daną sytuacją. Informuje, opisuje, wzrusza. Pisanie jest dla mnie szansą na dotarcie do mas, szarych zjadaczy chleba, zapracowanych lekarzy, nianiek, adwokatów, nauczycieli, kasjerek, babć, do wszystkich. Chcę bawiąc uczyć, ucząc prowokować, prowokując wzruszać. Nie wiem, o czym pisałabym dokładnie, jakim dziennikarzem będę. Wiem jedno – nigdy nie podpiszę swoim nazwiskiem artykułu o nowych butach z krokodyla celebrytki, która jest znana z posiadania najładniejszych kości policzkowych w całym województwie mazowieckim. Co innego gdyby jej noga utkwiła w paszczy żywego krokodyla podczas próby ratowania tonącego małego Afroamerykanina, gdy wspomniana wcześniej celebrytka była na misji w Ugandzie, ratując małe niewinne istnienia. Ujmując sprawę prościej – nigdy, za żadne pieniądze, sławę i wszelkie bogactwa tego świata, nikt, nawet papież, czy królowa Wielkiej Brytanii, nie zmusi mnie do pisania artykułów niskich lotów, które czytane są jedynie w toaletach.
Pragnę podróżować, mówić o tym, co ważnego dzieje się na świecie, edukować każde pokolenie, opisywać rzeczy ważne, istotne, kontrowersyjne. Chcę, aby słowa, które wyjdą spod mojego pióra, zapadały innym na bardzo długo w pamięć, żeby dawały coś więcej niż rozrywkę. Jako dziennikarka starałabym się być wszechstronna. Chętnie pisałabym poważne reportaże, ale radość sprawiałaby mi także możliwość tworzenia krótkich opowiadań ukazujących się w gazetach.
Moja twarz nie byłaby jedną ze szklanego ekranu – nie widzę dla siebie miejsca w porannych programach czy wiadomościach. Uważam je za pracę odtwórczą, prostszą niż pisanie, tworzenie. Niestety w dzisiejszych czasach media są manipulowane, przestały być niezależne i wyraźnie opowiadają się za daną partią polityczną. Nie chcę być częścią stronniczego medium. Najważniejszą cechą dziennikarza jest dla mnie obiektywizm, nie wyobrażam sobie, aby moje subiektywne przekonania miały mieć jakikolwiek wpływ na pisany tekst.
Dobry dziennikarz zawsze stoi w cieniu swojego dzieła. Chcę, aby moje artykuły, felietony, krótkie nowele były znane, da mi to większą radość od bycia rozpoznawalną na ulicach. Nie pragnę rozgłosu, lecz posłuchu. Moja przyszła praca w mediach powinna nieść mi satysfakcję z wykonywania pracy, szczęście i dużą ilość czytelników, bo bez nich nie będę dziennikarzem. Spełnieniem marzeń byłoby dla mnie zostanie redaktorką naczelną alternatywnej gazety obiektywnej. Chciałabym stworzyć gazetę, portal internetowy, który zyskałby większą popularność od programów telewizyjnych. Ludzie są zaślepieni informacjami podawanymi przez ładne twarze ze szklanego ekranu. Chcę wyrwać społeczeństwo z marazmu, pokazać im, że nieschematyczne myślenie, różnienie się od innych poglądami nie jest przestępstwem. Zdolność kreatywnego myślenia czyni każdego z nas wyjątkowym. Gdybyśmy wszyscy rozumowali jednokierunkowo, świat byłby szary i nudny. Do tego niestety dążą dzisiejsze media, które, niczym dzieci w piaskownicy kradną sobie łopatkę, zabierają sobie odbiorców.
Pisanie jest sztuką, więc każdy dziennikarz powinien być artystą. Niestety w dzisiejszych czasach nie jest kreatorem, a jedynie marionetką systemu. Chcę to zmienić. Być częścią czegoś większego, gazety, portalu, bloga, który daje ludziom myśleć, mieć opinię. Będę burzyć i dawać innym szansę na odbudowanie po swojemu. Różnorodność czyni nas wyjątkowymi. Jako dziennikarka chcę łączyć innych, a nie dzielić takich samych.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Praca na olimpiadę historyczną 2014/15




Źródła i skutki europejskiej ekspansji kolonialnej w XIX wieku.
            Kolonializm jest zjawiskiem historycznym, politycznym, a także społecznym, jego głównym przejawem jest: opanowanie, utrzymanie kontroli oraz eksploatacja słabszych krajów bądź obszarów, przez silniejsze państwa. Ekspansją kolonialną nazywamy zaś sam proces zajmowania, opanowywania przez silne państwa, tych słabszych. Państwo, które posiadało kolonię nazywane jest metropolią. Początek kolonializmowi dała epoka wielkich odkryć geograficznych, która zapoczątkowana została przez chęć poznania, ekspansji oraz konieczność odnalezienia nowej drogi do Indii po opanowaniu przez Turków Konstantynopola w 1453 roku. Krzysztof Kolumb w roku 1492 odkrył Amerykę (choć on sam był pewien, że odnalazł drugą drogę morską do Indii), wyprawy konkwistadorów portugalskich i hiszpańskich doprowadziły do opanowania całej Ameryki Środkowej i Południowej w końcu XV i XVIw., od XVIIw. Holendrzy i Anglicy zaczęli opanowywać wschodnie wybrzeża Ameryki Północnej, Francuzi penetrowali zaś tereny dzisiejszej Kanady, a żeglarze i kupcy europejscy docierali do wybrzeży Afryki, Azji Środkowej i Południowo-wschodniej oraz w późniejszych latach do Australii i Oceanii. To właśnie te wielkie odkrycia geograficzne staną się podłożem do ekspansji kolonialnej w XIX wieku. W dzisiejszych czasach mamy wiele wielkich państw, które swoją potęgę kreowały przez setki lat i między innymi, przy pomocy kolonii, które były ich źródłem taniej siły roboczej, rynkiem zbytu oraz wielką kopalnią surowców mineralnych. Co przyczyniło się do rozwoju kolonializmu w XIX wieku? Jakie państwo posiadało najwięcej kolonii? Co pozostało po ekspansji kolonialnej oraz jakie są jej następstwa? W mojej pracy będę się starała odpowiedzieć na powyższe pytania dokładnie opisując źródła i skutki ekspansji kolonialnej w XIX wieku.
            Podboje terytorialne w XIX wieku nie miałyby racji bytu, gdyby nie epoka wielkich odkryć geograficznych. Pierwsze elementy zamorskiej ekspansji Europejczyków miały miejsce już w starożytności (np. Grecy wypływali poza Morze Egejskie w poszukiwaniu nowych ziem pod uprawę). Mao Zedong określił kiedyś Europę, jako „Ten mały półwysep na Zachodzie”, w XIX wieku dzięki ekspansji kolonialnej Europa, ten „mały półwysep” opanował prawie cały świat, a po 1900 roku posiadłości kolonialne stanowiły ponad połowę lądów kuli ziemskiej a ponad jedna trzecia ludności świata była w zależności kolonialnej[1]. Źródła tego zjawiska są bardzo szerokie – od poszukiwania nowych rynków zbytu po potrzeby strategiczne.
            Prócz wielu wspólnych przyczyn kolonializmu warto wspomnieć o tym, iż kraje miały także własne, odrębne powody dla których przeprowadzały ekspansję. Hiszpanie zajmowali kraje które nie były chrześcijańskie, aby je nawrócić, dlatego też zainteresowali się terenem Indii. Podbój Ameryki miał im zapewnić zaś wielkie bogactwo, wierzono bowiem w istnienie wielu indiańskich kopalni złota. Francja także przeprowadzała ekspansję pod pretekstem nawracania na wiarę chrześcijańską. Szukali też nowych rynków zbytu, więc posiadanie kolonii było dla nich bardzo przydatne. Zarówno Francuzi jak i Hiszpanie bardzo chętnie osiedlali się na podbitych terenach, które stanowiły dla nich szansę rozwoju kariery. Francja i Hiszpania są bardzo podobne pod względem przyczyn kolonizacji i bardzo różnią się od powodów kolonizowania przez Wielką Brytanię i Holandię. Głównym powodem holenderskiej ekspansji kolonialnej była chęć powiększenia swojego terytorium. Wielka Brytania nie chciała prowadzić zamorskiego osadnictwa, lecz podbite regiony traktowała jako bazy wojskowe, dlatego nie interesowała się regionami atrakcyjnymi pod względem rolniczym, a raczej dobrymi punktami strategicznymi. Wielkim zainteresowaniem cieszył też się handel z koloniami, co widzimy na przykładzie Chin, gdzie sprzedawano brytyjskie opium.
            Nie możemy pomijać także tego, że Europejczycy czuli się zobligowani do ekspansji kolonialnej, do rozszerzania swojej nacji. Pisał o tym Rudyard Kipling „Dźwigaj białych ludzi brzemię, / Wyślij swych synów daleko, / Niechaj podbite plemiona / Otoczą troskliwą opieką; […] / Dźwigaj białych ludzi brzemię, / Prowadź te wojny pokoju, / Ujarzmij głód i choroby / W surowym zaciętym boju.”[2]. Wielu twórców porządku kolonialnego wierzyło w to, iż zadaniem Europejczyków jest przynoszenie innym ludom osiągnięć cywilizacji.
            Także rewolucja przemysłowa zalicza się do ważniejszych źródeł ekspansji kolonialnej XIX wieku ze względu na przełomowe udoskonalenia, rozwój kolei oraz żeglugi morskiej. Wynalazek statku z napędem parowym R. Fultona, budowa pierwszego pojazdu drogowego o napędzie spalinowym I. de Rivaza oraz skonstruowanie pierwszego samochodu 4-kołowego z szybkoobrotowym silnikiem benzynowym przez G. Daimlera przyczyniły się do ułatwienia przemieszczania się i tym samym stały się nieodłączną częścią podbojów terytorialnych.
            Gospodarka europejska wciąż rosła, dlatego ciągle poszukiwane były nowe rynki zbytu oraz  surowce mineralne. Kolonie dostarczały także taniej siły roboczej, która także stanowiła pożądany element. Nawiązując do poprzedniego akapitu, ze względu na ciągłą rywalizację pomiędzy mocarstwami, ważne były aspekty strategiczne, czyli konieczność dalszej ekspansji w celu zabezpieczania już zdobytych terytoriów. Waga państwa zależała od ilości posiadanych kolonii, które zapewniały możliwość kariery dla przedsiębiorczych ludzi. Otwierały one bowiem możliwość organizacji placówek handlowych, gospodarstw rolnych lub przedsiębiorstw. Warto wspomnieć, że emigracja była bardzo atrakcyjna dla Europejczyków ze względu na rozwijający się problem przeludnienia na kontynencie europejskim.
W 1878 roku odbył się Kongres berliński pod przewodnictwem Bismarcka. Uczestniczyły w nim jedynie mocarstwa europejskie, czyli Niemcy, Francja, Turcja, Wielka Brytania, Włochy oraz Austro-Węgry.  Zostały podjęte na nim ważne decyzje dotyczące kolonii, Rosja zrezygnowała z utworzenia Wielkiej Bułgarii, Księstwo Bułgarii pomimo faktu pozostania pod zwierzchnictwem Turcji uzyskało pełną autonomię, a niepodległość uzyska już za 30 lat! Formalnie została uznana niepodległość Serbii, Czarnogóry i Rumunii. Co ważniejsze kongres ten potwierdził rolę Niemiec na arenie międzynarodowej, lecz konflikt między Rosją, a Austro-Węgrami uległ znacznemu zaostrzeniu. Sojusz trzech cesarzy słabł coraz bardziej. Zawiązało się też kilka traktatów. Niemcy zobligowały się do pomocy Austro-Węgrom w razie wojny z Rosją, Rosji gwarantowały pomoc we „wszystkich konfliktach” z wyjątkiem konfliktu z Austro-Węgrami, a Rosja miała pomagać Niemcom z wyłączeniem konfliktu Niemiec z Francją. Mowa była więc o pomocy w jedynie nieistniejących sporach[3].
Niestety nie była to polityka dalekowzroczna. Francja wkrótce ogłosiła objęcie protektoratu nad Tunisem, który spodziewały się zagarnąć Włochy. Po tym wydarzeniu Włochy dołączyły do dwuprzymierza, które tym samym zostało trójprzymierzem, i widać było, że jest ono typowo antyfrancuskie. Wydarzenia toczyły się coraz szybciej po odsunięciu Bismarcka od władzy i przejęciu sterów polityki zagranicznej przez młodego cesarza Wilhelma II. Doszło do niespodziewanej koalicji Francji i Rosji – interesy polityczne okazały się ważniejsze od ideowych różnic. Było to pierwsze ogniwo przyszłego trójporozumienia. Źródłem takiej polityki zagranicznej oraz konfliktów między mocarstwami były działania poza Europą, czyli walka o kolonialny podział świata[4].
Rywalizacja o kolonie w drugiej połowie XIX wieku przybrała ogromne rozmiary. Szczególnie widać to na przykładzie Afryki, która do 1914 roku została prawie całkowicie podzielona między Europejskie metropolie. Największe terytoria na kontynencie afrykańskim należały do Wielkiej Brytanii, zamierzała ona zbudować jednolity pas posiadłości wzdłuż osi Kair-Kapsztad. Tanganika zostawała pod panowaniem niemieckim, Egipt, pomimo formalnego zwierzchnictwa tureckiego, był państwem niepodległym. Po otwarciu Kanału Sueskiego, który był zbudowany za francuskie pieniądze, zainteresowanie tym kawałkiem Afryki wzrosło w Wielkiej Brytanii. W 1882 roku wybuchły zamieszki zbrojne przeciwko władzy nowego chedywa w Egipcie, co stworzyło sposobność dla Wielkiej Brytanii do interwencji zbrojnej. Francja wycofała się i faktyczną władzę zaczął sprawować rząd brytyjski. Gdy Wielka Brytania zajmowała się kolonizacją terenów wschodnich w Afryce, Francja rozpoczęła budowę swojego imperium na zachodzie[5].
            Skutkiem ekspansji były między innymi konflikty, wojny i ruchy niepodległościowo wyzwoleńcze. Szczególnie widoczne jest to na kontynencie afrykańskim, ponieważ, gdy Wielka Brytania budowała swoje imperium na wschodzie Afryki, Francja zajmowała Afrykę Zachodnią, dążąc do utworzenia pasa posiadłości od Atlantyku do Morza Czerwonego co musiała doprowadzić do starcia z Wielką Brytanią. Konflikt zaostrzył się w 1898 roku, gdy na terenie Sudanu spotkały się wojska francuskie pod dowództwem Jeana Marchanda z angielskimi prowadzonymi przez Horatio Kitchenera. Podczas gdy koło siebie zawisły dwie flagi do Londynu i Paryża zostały wysłane depesze z pytaniem: „Kto ma ustąpić?”. Ostatecznie konflikt faszodański przerodził się w kompromis, ze względu na ustąpienie wojsk francuskich, który stał się podstawą przyszłego porozumienia francusko-brytyjskiego[6]. 
            W Chinach doszło do trzech wojen opiumowych. Pierwsza z nich toczyła się pomiędzy Wielką Brytanią, a chińską dynastią Qing. Kolonizatorzy domagali się swobody handlu opium na terenie Chin, co nie podobało się władzy chińskiej ze względu na rosnące uzależnienie od tej używki. Wojna ta została zakończona klęską Chin, podpisano traktat w Nankinie, który obligował to państwo do otwarcia dla handlu kolonialnego większej liczby portów oraz oddania Brytyjczykom wyspy Hongkong[7].
            Powstanie Mahdiego miało miejsce w Sudanie, było to zbrojne powstanie derwiszów przeciwko Wielkiej Brytanii i Egiptowi w latach 1881-1899. Rozruchy miały miejsce już od roku 1878, kiedy w Egipcie powstał nowy rząd w którego skład wchodzili głównie Europejczycy oraz politycy blisko współpracujący z europejskimi kołami finansowymi.
            Skutkiem zauważalnym do dziś jest wzrost potęgi Wielkiej Brytanii, która na początku XX wieku dzięki ekspansji kolonialnej kontrolowała ponad 24% terenów lądowych na świecie. Dzięki protektoratowi Wielkiej Brytanii  wiele obszarów zostało uchronionych przed grabieżą i niesprawiedliwością i dostało niepowtarzalną szansę rozwoju[8].
            Dzięki ekspansji kolonialnej XIX wieku coraz większe rejony świata zostały włączone w procesy gospodarcze nowego typu, rozpoczęła się ogólnoświatowa industrializacja. Wzrost wymiany handlowej, przepływ kapitałów oraz migracja ludności to jedne z ważniejszych zmian gospodarczych. Industrializacja krajów zachodnich stwarzała dla reszty świata ogromne możliwości – rozwój stosunków handlowych, unowocześnienie, a w dalszej drodze usamodzielnienie. Posiadanie kolonii w XIX wieku  było bardzo dochodowe oraz przydatne nie tylko ze względów handlowych. O zaletach kolonizacji i posiadaniu terytoriów zależnych pisał Perre P. Leroy-Beaulieu, uważał, że ofiarują one wolnym klasom i wyższej warstwie klasy robotniczej metropolii rynek zbytu oraz stanowią idealne miejsce kariery dla kolonizatorów[9].
            Skutkiem kolonializmu europejskiego było także zakłócenie rozwoju terenów Afryki i Azji. Przez wojny, konflikty i walki kolonizatorów kontynenty te nie są tak silne jak Europa, czy Ameryka. Jest to skutkiem tego, iż europejscy kolonizatorzy siłą zmieniali kulturę, religię i ustroje polityczne swoich kolonii. Afryka została prawie dosłownie rozerwana na małe, wrogie sobie, części przez Wielką Brytanię, Francję, Włochy, Turcję, Portugalię i Rosję.  Przez nowe porządki kolonizatorów rozwój Afryki i Azji był zatrzymany. Miały one rozwijać się jedynie w tym kierunku, który został im wskazany. Jakiekolwiek odchylenia od ustalonych przez kolonizatorów zasad były surowo karane, a wszelkiego rodzaju rozruchy tłumione. Po zakończeniu epoki kolonialnej gospodarka nowych krajów była zbyt słaba, aby funkcjonować samodzielnie. Dorobek społeczeństw sprzed epoki kolonialnej został zaprzepaszczony. Przez agresywną kolonizację Afryka i Azja są pełne konfliktów, z niepewną przyszłością i kryzysem ekonomicznym. Dziś możemy tylko przypuszczać o ile lepsza byłaby sytuacja tych kontynentów gdyby nie kolonizacja.
            Przez kolonializm powstały również arbitralne granice. Skutkiem tych sztucznych granic było utrwalenie oraz pogłębienie antagonizmów pomiędzy różnymi grupami etnicznymi, które pomimo wcześniejszego konkurowania ze sobą znalazły się w okresie kolonialnym w granicach tych samych jednostek terytorialnych. Prócz sztucznego łączenia, grupy etniczne zostały także rozdzielone. Nawet w wyniku dekolonizacji kraje afrykańskie otrzymały sztuczne granice wyznaczone kilkadziesiąt lat temu przez potęgi europejskie. Do dziś prowadzi to do konfliktów i wojen na kontynencie afrykańskim i jest to jedna z ważnych barier dla integracji regionalnej. Do dnia dzisiejszego w Afryce trwa konflikt między plemionami Tutsi i Hutu, co w 1994 roku doprowadziło do ludobójstwa w Rwandzie.
            Dzięki powiązaniu krajów kolonizowanych z europejskimi kolonizatorami skutkowało to wciągnięciem kolonii w międzynarodową wymianę handlową. Nowe technologie i rozwiązania organizacyjno-produkcyjne zaczęły napływać do Afryki, Azji i Ameryki. Niektóre kraje południa mogły poszczycić się powstaniem przemysłu. Wykształciło to także dużą część elit intelektualnych krajów Południa, co jest przeciwwagą dla negatywnych skutków kolonializmu.
W posiadanych koloniach metropolie musiały sprawować władzę. Można wyróżnić kilka systemów kontroli i sprawowania władzy w kolonii. Kraje, gdzie w większości mieszkali Europejczycy, czyli Kanada, Australia, Nowa Zelandia, uzyskały całkowitą autonomię, czyli dużą niezależność od metropolii. W Egipcie od 1878 roku władze angielskie powoli wprowadzały protektorat. Głową państwa był miejscowy władca, chedyw posiadający swoją armię, ale ważne decyzje podejmowali europejscy doradcy, bądź politycy silnie współpracujący z europejskimi kołami finansowymi, wchodzili oni w skład nowo utworzonego rządu. Bezpośrednie rządy kolonialne panowały w latach 1858-1947 w Indiach. Rządy były sprawowane przez rząd brytyjski z gubernatorami generalnymi i wicekrólami Indii, którzy byli głową angielskiej administracji. W roku 1877 odbyła się koronacja królowej Wiktorii na cesarzową Indii[10].
            Ekspansja miała wiele pozytywnych następstw, jak ogólnoświatowa industrializacja, rozwój intelektualny i kulturalny, wzrost nowych potęg, umocnienie pozycji na świecie Wielkiej Brytanii i Niemiec, powstanie nowych państw oraz dynamiczny rozwój handlu. Mimo to ważne są także te negatywne skutki. Biali kolonizatorzy byli ogniwem zapalnym w rozwoju handlu niewolnikami, potęga imperiów budowana była przez zabijanie słabiej uzbrojonych, okradanie ich krajów oraz pogwałcenie praw człowieka i ogólnej przyzwoitości. Kolonializm doprowadził do rasizmu, ksenofobii, rosnącej nietolerancji oraz dyskryminacji rasowej, czego doświadczyły głównie osoby żyjące na kontynentach Afryki i Azji. Mieszkańcy tych terenów nadal doznają dyskryminacji wynikającej z powyższych zjawisk.
            Podsumowując: kolonializm XIX-wieczny zrodził się z potrzeb strategicznych, handlowych oraz chęci ekspansji i budowania potęgi nowych imperiów. Niestety ten trend powstały z pragnienia rozwoju częściowo przerodził się w działania przesycone nienawiścią i nietolerancją wobec innych ras. Nie można jednoznacznie stwierdzić czy kolonializm był dobry, czy zły. Na pewno był krokiem wprzód dzięki któremu ludzie dostali ogromną szansę rozwoju zarówno intelektualnego jak i przemysłowego. Dzięki ekspansji kolonialnej zachód jest dziś wciąż potęgą, znamy dokładnie wnętrze Afryki oraz ciągle udoskonalamy handel morski. Uważam, że wszystkie cele XIX-wiecznych kolonizatorów zostały spełnione, co widać w skutkach ekspansji kolonialnej.

           
           

Przypisy
[1] -  Anna Radziwiłł, Wojciech Roszkowski, PWN, „Historia 1871-1939” 1998r., s.51.
[2] – Anna Radziwiłł, Wojciech Roszkowski, PWN, „Historia 1871-1939” 1998r., s.52.
[3] ; [4] – A.Chwalba „Historia powszechna. Wiek XIX” 2009r., s.400-406.
[5] - praca zbiorowa pod redakcją naukową Andrzeja Bartnickiego „Zarys dziejów Afryki i Azji” 2000r., s.7-19.
[6] - praca zbiorowa pod redakcją naukową Andrzeja Bartnickiego „Zarys dziejów Afryki i Azji” 2000r., s.38-44.
[7] - biblioteka Gazety Wyborczej, tom17, „Historia powszechna. Wiek Imperializmu” 2008r.
s.144-147.
[8] - Niall Ferguson, „Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat”, 2003r., s.7-8
[9] - W opracowaniu Melanii Sobańskiej-Bondaruk, Stanisława Bogusława Lenarda, PWN „Wiek XIX w źródłach” 1998r., s.301-302.
[10] - J.Brown Oxford Univeristy Press The Oxford History of the British Empire Volume IV. „The Twentieth Century” 2001r.,s.5-7.
Bibliografia:
  • „Historia powszechna. Wiek Imperializmu” biblioteka Gazety Wyborczej, tom17, 2008r.
  • „Wiek XIX w źródłach” w opracowaniu Melanii Sobańskiej-Bondaruk, Stanisława Bogusława Lenarda, PWN 1998r.
  • „Historia 1871-1939”, Anna Radziwiłł Wojciech Roszkowski PWN 1998r.
  • „Poznajemy przeszłość od XVIII wieku do 1939 roku” SOP 2003r. .
  • „Zarys dziejów Afryki i Azji” praca zbiorowa pod redakcją naukową Andrzeja Bartnickiego 2000r.
  • „Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat”, Niall Ferguson, 2003r.
  • „The Twentieth Century” The Oxford History of the British Empire Volume IV. J.Brown Oxford Univeristy Press 2001r.
  • „Historia powszechna. Wiek XIX” A.Chwalba 2009.
  • „History 2 .Zofia” T. Kozłowska, Irena Unger, Piotr Unger, Stanisław Zając, translated by Małgorzata Neckowicz, Bożena Wojtkowiak „Discovering History”2008r.
  • .http://www.kapuscinski.info/wywiady/75,idi-amin-dada-i-dyktatury-afrykanskie.html  
  • http://www.oxfam.org.uk/resources/downloads/FP2P/FP2P_Brazil_Inequality_Poverty_BP_ENGLISH.pdf

Ta praca zapewniła mi promocję do kolejnego etapu olimpiady.