czwartek, 21 lipca 2016

Takiej Matki nikt by nie chciał - czyli kilka słów o Agencjach modelingowych.

grafika kendall jenner, fashion, and beauty           Brawo, udało Ci się! W końcu znalazłeś idealną Agencję Matkę! Wiadomo jak bez Mamy jest - musisz sam się zająć wszystkim dookoła, dbać o figurę, sprawdzać zagraniczną agencję i samemu się martwić o każdą błahostkę. Posiadając Agencję Matkę nie musisz robić nic prócz dbania o swój wizerunek. Wszystko zdaje się rozwijać i dziać jakoś magicznie, odgórna moc sprawcza kieruje Twoją rozpoczętą przygodą i może już niedługo będziesz kolejną twarzą rajstop. W swojej wyobraźni lecisz do Mediolanu, gdzie patrzysz na samego siebie z każdego billboardu, a każda okładka modowej gazety jest zaszczycona Twoją obecnością na niej. Wracasz do Polski wręcz płynąc na morzu swoich fanów i właśnie zostałeś okrzyknięty ponadczasową ikoną. Nie tak szybko. Wróćmy do Matki Agencji, na wybujałą wyobraźnię początkujących modeli też przyjdzie czas.
grafika girl, summer, and sunset          Spędziłeś godziny myśląc nad tym do jakiej agencji chciałbyś się dostać, z kim współpracować, co sobie cenisz i co oferuje Tobie agencja, sprawdzasz jakie są w niej warunki i czy inni są z niej zadowoleni. Analizujesz każde za i przeciw. Po żmudnej pracy nareszcie wiesz, która z wielu spełnia Twoje oczekiwania. Bądź też znajdujesz się w większości osób, które wysyłają formularze castingowe "na ślepo" do każdej agencji, która stanie na internetowej drodze. A może któraś się odezwie, zobaczy w Tobie potencjał i kilka centymetrów tu i ówdzie za dużo nie będzie grało roli. Mija dzień, dwa, tydzień, miesiąc. Cisza. No niestety - prawdopodobnie nie masz tego "czegoś" (albo jesteś za niski i za gruby i nikt nie wie jaki obrzydliwy kłamca powiedział Ci, że warto próbować zostać modelem jeśli masz całe 165cm wzrostu w kapeluszu). Wymogi nie są wymyślone, bo komuś się nudziło, a są ogólnie przyjętymi normami i nie da się ich przeskoczyć.
grafika bella hadid        Znów wysyłasz, bo się nie zrażasz, pracujesz nad sobą, ostatnio schudłeś i fajnie wyrzeźbiłeś ciało. Super! Jestem fanką jakichkolwiek postępów. Znów mija miesiąc i cisza. Nagle po trzech dniach odzywa się agencja XYZ. Młoda, nowo powstała agencyjka ze stolicy, prowadzona przez dwie koleżanki, jedna udaje tancerkę w tanim serialu w telewizji komercyjnej, a druga powiększa sobie usta za kasę modelek (typowy przykład za hajs modeli baluj). Ale nic nie jest ważne! W końcu przyszła jakakolwiek odpowiedź! Niestety zachorowałeś. Wypadek losowy, no przecież zrozumieją... Nie zrozumieją, albo jesteś zwarty i gotowy wtedy kiedy została wyznaczona data, albo nie ma Cię wcale. No, ale wrodzona przekora, upór i może trochę też bardzo duża pewność siebie mówią Ci - nie poddawaj się! Oni na pewno nie zauważyli od Ciebie maila, zadzwoń do nich. Odbierają, a ty już za kilka dni siedzisz w pociągu w drodze na wybłagane spotkanie. Zadbane ciało, idealne proporcje, piękna buźka i 176cm wzrostu dają Ci niemałą pewność siebie. Casting przebiega bardzo miło, ale okazuje się, że umowę podpiszecie dopiero wtedy, kiedy schudniesz. Czyli w czasie nieokreślonym, czyli może będzie kolejna wizyta w Warszawie, czyli dużo obiecanek, czyli po prostu Cię nie chcą. Dlaczego? A kto zachorował zamiast przyjechać na pierwsze spotkanie? Kochana, Twoje 58cm w talii, 88cm w biodrach i 1,76m wzrostu są niczym przy uporze dwóch koleżanek, które uznały ten wyskok za niesubordynację. No trudno, ale bez sensu jest komuś tłumaczyć po odmowie, że ten nie pasuje do wizerunku agencji. Bywa i tak.
grafika fashion, dress, and model         Już wszyscy myśleli, że się poddałeś, dałeś za wygraną. No trudno - nie każdy może być modelem. Ale przypadkiem trafiłeś na stronę internetową agencji CUJ. Po kilku minutach przeglądania stwierdzasz, że ten ostatni raz zaryzykujesz i wyślesz swoje polaroidy. Może przybrany kilogram nie zaważy na ich decyzji. Nie minął tydzień jak byłeś w drodze do Warszawy. Znowu... Stolica. Nie martw się, przed Tobą jeszcze pół życia do zmarnowania w Wawce. Wchodzisz do biura i tak samo szybko wychodzisz. Jeszcze nie nadszedł Twój czas na to wyczekiwane spotkanie - rycząca czterdziestka właśnie trzepie rzęskami do chłopca może kilka lat starszego od Ciebie. Wyprosili Cię, daj im chwilę spokoju i prywatności. Tak naprawdę najchętniej wyszedłbyś i poszedł na kawę i ciastko, bo wygląd budynku nie zachęca do współpracy, a do tego zostałeś wyproszony z siedziby agencji przez jakiegoś kościotrupa w przyciasnym golfie i różowych okularach, na pierwszy rzut oka widać, że są to zerówki... Ale zostajesz, co nas nie zabije to nas wzmocni, choć ze względu na fakt przebywania blisko Pragi boisz się, że zabije może być zbyt dosłowne. Wreszcie wchodzisz. Właścicielka agencji wita Cię radosna, opowiada o pracy, mówi, że bardzo ładnie wyglądasz i wysyła z golfikiem na polaroidy. Później znów szczebiocze o tym jak super się będzie współpracować, prosi o schudnięcie i określa termin kolejnego spotkania. Zaznacza po raz kolejny jak unikalną masz twarz, maluje przed Tobą obraz nieskończonych podróży i licznych spotkań z najważniejszymi nazwiskami ze świata mody. Okej. Schudniesz. Nie masz nic do stracenia, a może się uda, chociaż nie wierzysz zbytnio w to, że kolejne spotkanie się naprawdę odbędzie. Po miesiącu dzwonią - Ty już dawno o nich nie pamiętasz. Trochę zdziwiony, zmieszany i na pewno nie w lepszej formie niż miesiąc temu, potwierdzasz przyjazd do agencji. Znów Warszawa, zdjęcia, rozmowa, opowieści o rychłym zarobieniu milionów (szkoda, że nie została określona waluta tego zarobku) i podpisanie umowy. Cała reszta leci już szybko - zdjęcia, testówki, spotkanie w agencji i kontrakt do Azji. Tu czar pryska. Ta kochana nowa Matka, która miała być Ci schronieniem i przyjaciółką okazuje się być demonem wcielonym! Do klubu nie, alkohol be, znajomi z innych agencji fu, przyjaciele płci przeciwnej źle, a Ty zostałeś okrzyknięty całym złem Azji. Szybciej byłoby wymienić czego tam nie zrobiłeś źle. Oddychałeś na przykład bardzo dobrze, ale chodzić już nie potrafiłeś przykładnie. Dziwne, bo jeszcze rok po skończeniu kontraktu piszą do Ciebie fotografowie i bookerzy stamtąd... Pytają się o plany na kolejny kontrakt, kiedy wrócisz i czy mogą już cię proponować do różnych prac i zgłaszać na castingi. Nie takiś zły jak Cię malują najwyraźniej... Po kontrakcie jedziesz do agencji pokazać się i porozmawiać w cztery oczy z tą niegdyś małą szczebioczącą modelową mamą. Macochą chyba. Ciesz się, że nie dostałeś kijem przez głowę. Za mało zarobiłeś, za dużo się bawiłeś, nie dobrze pracowałeś i gruba świnia się z Ciebie zrobiła. Niech mi to będzie ostatni raz. Za karę wysłała Cię na koniec świata, gdzie codziennie będziesz się modlić o skrócenie kontraktu, bo umrzesz z nudów przy misce owsianki. Wracasz po mordędze, jedziesz do Warszawy myśląc, że w końcu Cię pochwali! Nie. Nie. Nie. Chociaż przez bookerkę z końca świata skończyłeś chudszy o 10kg i tym razem wyglądasz idealnie to ponownie wszystko okazuje się być nie tak. Znów słyszysz przytyki na temat swojej wagi i już Cię to nie obchodzi... dlatego odchodzisz.
grafika elie saab, fashion, and models                Miałeś plan. Nigdy więcej nie wrócę do modelingu, bo to jedno wielkie bagno. Nie udało się. Jak tylko agencje zobaczyły, że odszedłeś z CUJ inne Matki rzuciły się na Ciebie jak ludzie na przecenę butów w Biedronce. Po rozmowie z POI, którego szef strasznie chciał mieć Ciebie u siebie, bo odszedłeś z CUJ'a a nie XYZ. Walczą o modeli już od kilkunastu dobrych lat, bo właścicielka CUJ'a ma wściekliznę i kradnie modeli innym agencjom, a wyluzowany szef POI'u uważa, że najlepszą obroną przed głupotą jest atak. Tak też ściąga do siebie wszystkich byłych modeli danej agencji, żeby pokazać swoją wyższość. Bardzo często współpraca z nim kończy się szybciej niż się zaczyna. Co daje jego agencja? Jedynie prestiż, a kontraktów i uśmiechu na buzi dalej brak. Idziesz dalej, modeling albo Cię zje albo wypluje. Ciebie wciągnął w całości, więc i agencji QWE odpowiadasz i jedziesz na spotkanie do nich. Wchodzisz do biura i okazuje się, że chyba źle trafiłeś, bo tam jest jakaś domówka. Mylisz się. Trafiłeś bardzo dobrze, a ta tleniona stara blondyna o ruchach kocich po wypadku samochodowym to Twoja przyszła bookerka. To jej masz zamiar powierzyć dalsze swoje losy w modelingu. Przecież każdy ma prawo szaleć. I lecisz, znów do Azji, wysłano Cię do Szanghaju. Super imprezy, cudowni ludzie, genialne wspomnienia, piękne zabytki. A praca? Co z pracą, przecież poleciałeś tam pracować. Och, zapomniała sprawdzić dobrze agencje. To znaczy na forum napisali, że luz, więc stwierdziła, że bez spiny możesz tam jechać, a jak będzie źle to uciekniesz i tyle. Uciekniesz to od niej z agencji. Byle szybciej niż z Szanghaju, gdzie byłeś jedynym modelem w agencji o której nikt inny prócz Ciebie nigdy nie słyszał i już prawdopodobnie nie usłyszy.
grafika city, models, and vogue             Teraz stop. Koniec z renomowanymi agencjami Warszawskimi. Postanawiasz pójść do czegoś w swoim województwie. Po kilku dniach namysłów i poszukiwań igły w stogu siana wybierasz agencję, która powstała kilka miesięcy temu. Jest blisko, więc bierzesz ze sobą obstawę i po wcześniejszym umówieniu się na spotkanie jedziesz całe trzydzieści minut do biura agencji. Tylko trafiłeś pod blok na osiedle. Tą samą drogą ostatnio szedłeś ze znajomymi wracając z klubu. Nie może być tak źle. Nie ważna przecież lokalizacja i umiejscowienie agencji, a to jaka jest bookerka, właścicielka, co jest w środku. Miałeś dosyć już tych pseudo dobrych, polecanych, wielkich komercyjnych budynków, bo te do których trafiłeś były jak stare g-no, niby nie śmierdzi, ale jak w nie wdepniesz to czyścić buta musisz przez miesiąc... Wchodzisz dlatego do małego mieszkanka z wyjściem do ogródka, grzybem na suficie i bardzo niegustowną zieloną, starą, zdezelowaną sofą przy wejściu. W progu wita Cię uśmiechnięta właścicielka, twierdząca, że kiedyś była modelką. Ciekawe kiedy, bo teraz może być jedynie modelką XXXL. Okej. Właśnie tak miało być, przecież sam chciałeś wejść do nic nieznaczącej agencji, z której w razie czego łatwo jest odejść. Małe nie znaczy złe, a nowe agencje są najprzyjaźniejsze i szanują zdanie modela. Co z tego, że na stronie nie widać jakichkolwiek modelek czy modeli? Jako pierwszy z nie byle jakim doświadczeniem może będziesz miał jakieś ulgi, czy przywileje, no i pracę, więcej pracy. Pierwszy tydzień był na prawdę spokojny. Bez ciśnienia, czepiania się, durnych pomysłów. Ruda właścicielka obiecała wyjazdy do Europy ( w końcu! ), koniec z nieopłacalnymi dla Ciebie kontraktami. Milionów nie zarobisz, ale wreszcie mieli płacić Tobie za wykonaną pracę. Nareszcie! Już jedną nogą stałeś w Londynie, a druga leciała prosto do Berlina. Utopia zaczęła się walić w momencie propozycji castingu do reklamy pieluch dla dorosłych. Ale sprawę przemilczałeś, może ona nie wie, że wystąpienie w czymś takim to jest jedno wielkie nieporozumienie... Nie pojechałeś na casting i nie miałeś zamiaru kontynuować dysputy na temat tego komicznego nieporozumienia. Dobrze, pewnie wysyła na to każdego, byle znaleźć się w jakiejkolwiek pracy w Polsce, a reszta pójdzie z górki. Głupia gąska nie wie, że po czymś takim jest się skończonym... Wakacje zbliżały się wielkimi krokami, a Ty ze swoim doświadczeniem i po czterech kontraktach w Azji wiesz, że wysłać Cię na jakikolwiek kontrakt to prościzna (w porównaniu do wysłania new face co graniczy z cudem...). Czekałeś na spełnienie wielu pięknych obietnic. Spełzło na niczym. Ale przecież Ty sam możesz znaleźć sobie kontrakt. grzecznie wysuwasz taką propozycję za co dostajesz kijem po głowie, metaforycznie oczywiście. Idioto jak mogłeś nawet pomyśleć, aby polecieć gdziekolwiek. Masz siedzieć w Polsce i czekać na propozycję reklamowania pieluchomajtek , czy innych tamponów i wkładek. Grzecznie wychodzisz z zagrzybionego biura prosto na casting do zboczeńca, który szarpie cię za kolczyk w nosie i pyta się czy może tam włożyć inny, taki do uszu, z dużym bursztynem. No i jak mogłeś się na ten genialny pomysł nie zgodzić głupcze? Zaprzepaściłeś swoją karierę. Nie weźmiesz udziału w tym cudownym przedsięwzięciu jakim są targi samochodowe na plaży. O nie. Co dalej z Twoim marnym modelingowym życiem? Nic. Na pewno nie cokolwiek związanego z tą pseudo agencją. Później okazało się jak tak na prawdę Cię traktuje - brak castingów, propozycje do śmieciowych robótek i byle jakich targów, wyrzucenie ze znajomych na facebooku i nie dodanie do agencyjnej grupy. Dosyć tego - kumulacja wszystkiego w trzy dni spowodowała wybuch bomby. W dniu dzisiejszym odchodzisz z agencji krzak, która nie zasługuje nawet na jakąkolwiek przybraną nazwę.
grafika models, kit butler, and guys           Czego się nauczyłeś? Lepiej obrywać od osób, z którymi na prawdę pracujesz, niż zostać wykorzystanym przez osobę nie mającą bladego pojęcia o tym co robi i na czym polega modeling. Małe agencje nie są złe, jeśli liczą się z Twoim zdaniem. Nie warto podporządkowywać całego życia dla chwili. Nie powinno się także wybierać osoby, z którą chcesz współpracować pochopnie, rozsyłać zgłoszeń wszędzie, gdzie popadnie. Zastanów się w jakiej atmosferze, z kim i na jakich warunkach chcesz pracować. Jeżeli planujesz całe swoje życie poświęcić dla chwili zabawy w modelingu - idź do dużej agencji z wieloletnią renomą, która jest w stanie znaleźć Ci liczne kontrakty, ale nie licz na zrozumienie i wyrozumiałość, jeśli będziesz chciał zrobić sobie przerwę od modelingu na kilka miesięcy. Traktując to jako dodatkowe zajęcie warto poszukać tzw. boutiqe agency, która zajmuje się tym dorywczo i modele, modelki nie są jedynym źródłem dochodu właściciela agencji.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Dear readers...

            I haven't written anything for such a long time that I'm worried that I can't do it anymore. At least not as good as I used to (that self confidence!). But I'm back. Wiser, stronger and with less amount of free time than before - I thought that it won't ever be possible and now, here I am. Complaining about how many things I have to do in such small period of time. Mabye not even about the things that have to be done but about the things that I know that I can't do because of the lack of time.
           In the meantime (a lot of times in this post) between sitting and writing God knows what and the previous text called "Understatements" I got myself into the most unfair workplace on the whole basketball so called planet earth. Don't worry mates - about this one I will write next - it will take me more that over 400 words to describe how happy I am being fired. No - that was me who left  this amazing job but having said that they kicked me out made it more dramatic. I've been also working on my portfolio and as a photographer which I purely love! However I don't have that much time to enjoy taking pictures to the fullest and I'm also lacking the memory in my phone so taking selfies is not easy also. But apart from being driven mad by the first job and falling more and more in love with the second and third one I was going crazy about my future studies. You know all the Brexit matter made me cry for few nights and then... I did my research and I kept calm. It is quite obvious that things may change for future students from the EU but I know that I can handle it. I did my best in Asia, so I won't succeed in UK? No way. (Mom please stop calling me for thetea I heard you at first try, I love you but I'm writing, just give me five minutes.) So I've been stressing my ass out, loosing weight, gaining weight, quitted my amazing job, found new one.
                 A lot things happened in such short amount of time but although I've spent so many hours doing things I didn't do anything that I've previously planned. Books are still not finnished (either not written or not read), my gym ticket still hasn't been used even once and from all the movies I wanted to watch I managed to see only one. But now I promise that I'm going to manage to do everything as I planned. Starting from now on, but first let me take a nap...

niedziela, 29 maja 2016

Understatements

           Sometimes I got this weird feeling that I got lost somewhere while browsing the internet. It happens a lot lately since I have a little bit more free time than I used to as I finished my last year of high school. However, after few minutes spent on Facebook suddenly my eye got caught by a page of my acquaintance  - a  girl that recently has taken up modeling in the same agency that I work for as a model, photographer and a scout. I met her few times before - she is a little bit too tall (although she is sure that sshe is not taller than 182cm, but in fact she is around 185cm tall), way too fat - as an ordinary girl her measurements are totally fine, mabye even great, but, ekhm, hello - she wants to be a real model so 65cm in her waist is just screaming "please stop eating sweets". Not even saying anything about 95cm in her hips... Modeling industry just cannot accept that - and if you can't loose weight - just stop trying because it means that you are just not made to be a model. Her hair also was in a really bad condition - no girls ombre is not yay, it is totally nay when it comes to modeling (and to day to day life, you don't look cool but stupid as if you forgot to color your hair for months!). So summing everything up she is a total new face who doesn't even know a smallest bit of the real modeling industry. And you know what? That's totally fine! This is what agencies are for! To teach you everything, tell you what you should do to improve your career. Everything would be fine if she didn't feel as a top model.
         Getting back to the topic of her fanpage - she has already let everyone know that she is a very good, professional model. When it comes to me - it is okay, I don't care, moreover I don't even give a single shit about it. Through five years of working as a model I have never ever bosted so hard about my job. Being serious I have never met anoyone who said that it is the best job in the whole world. Just being serious - it is hard, exhausting, but addicitive just like a drug. When you start modeling and get to know the industry from the inside although mabye you don't even like it you won't be able to get out of it just because you will never want to. Noone quits modeling because he or she wants to, but most of the professional models don't say that they love their job and everything about it is perfect, because it is not. So the girl apart from boasting around, which is annoying, also doesn't listen to what the photographer says. She thinks that the person making pictures is there for her and not that she should do what the photographer asks for. Okay her legs covered in fake tan also don't want to listen to anoyone, although everyone asks her why her legs are so orange. Nevermind.
           Surffing through her profile I got on a page where random people can ask her questions. Apart from finding out that she is even dumber than I thought (I'm sorry but not knowing some of the most famous poets or writers is just a crime for me and using way too much of acronimes makses everything sound even worse) she also is "preparing for Europe, because Asia is way worse than a real modeling job" - said the girl that has never been in Asia and has no real experience. I have nothing else to say apart from that I'm really sorry for her. When she finally get a contract behaving like that all I can do is wish her luck, because if she would be my roommate after first sentence like that I wouldn't want to talk with the new face top star best model ever anymore. I like new faces because they are fres, not damaged in any way by years of modeling, but if a new face behaves like a douchebag... Just don't come near me - I'm pretty sure that I'm allergic to those kind of people.